|
|
uliczki miast
|
|
pamiętasz deszcze które padały na miasto rozmiękczając rany zaułków placów i ulic nasze sensualne palce mokły pod klatką splecione na sobie za późno za wcześnie
zimne kulki deszczu uderzały w mokre głowy rozpryskując się na liczby pierwsze w zajezdniach stały tramwaje czekając świtu
tamtej nocy podążaliśmy naprzód (czyżby?) w opadach iluzorycznych nocy niestabilności
|
|
|
|
Nasza Troja
|
|
Pamiętasz deszcze, które padały na miasto rozmiękczając rany zaułków placów i ulic? Nasze sensualne palce mokły pod klatką splecione na sobie za późno, za wcześnie.
Dotyk. Był dobrym narzędziem porozumienia, szczególnie tam, wtedy, daleko od gwiazd, ale wszystko wymknęło się z rąk, przecież poznać prawdę, nie znaczy jeszcze zrozumieć.
Tak mało spełniło się naszych dni wśród zim i słońc kolejnych lat. Odpływać powoli od życia - tylko to potrafiliśmy robić sumiennie.
Dziś znów dotykamy się badawczo, odkrywamy ruiny. Przed nami ostatnie nie zadane pytanie Schliemanna: które miasto jest właściwe?
Niekoniecznie to, które leży najgłębiej pod ziemią.
|
|
|
|
budzę się 7 rano
|
|
ból wybucha o 7 rano czasami zagaduje mnie chłopiec z elektrowstrząsów mówi i patrzy na mnie ma oczy jak dwie stonki które wierzgają prażone słońcem dzisiaj już nie żyje
łóżko naprzeciwko łóżko naprzeciwko ściana naprzeciwko ściana naprzeciwko
wyjdę stamtąd kiedy listopad zamieszka w dziuplach drzew postaram się zapomnieć wszystko
|
|
|
|
bzy
|
|
środek nocy wiatr sosny igły szyszki strąca na ściółkę wiesz rodzice postawili cię pod drzewem i trzęsli drzewem a małe przeraźliwe kleszcze spadały ruchem lekkim na ciebie
wiesz bez bez kwitnie też już z białej sukni będziesz miała bełz
i chociaż wołasz o ratunek a dłonie mamy takie same przecież nie odczytasz w linii życia żadnej przyszłości to nieprawda że w bzach lęgną się kleszcze nie jest też prawdą że mózg można zaćmić małym prątkiem boreliozy i nie jest to kłamstwem dlatego zbiór dopełnia się w idealnej symetrii naszych dramatów
|
|
|
|
wysokie piramidy
|
|
teraz kiedy przeglądam się w lustrach grobowców jest już za późno żeby pozamiatać jesienne liście
na piaskach pustyni nie ma jesiennych liści
wielki bóg Re patrzy dobroczynnym wzrokiem i wyciąga swoje laserowe dłonie w moim niepewnym kierunku
pochowają mnie pod ziemią w piasku laserów w korytarzach niestabilnych protonów
a na ziemi jesień będzie ta sama
park w którym będąc dzieckiem zbierałaś liście i uważałaś że to bardzo ważne liście i bardzo ważny czas będzie ten sam
tylko my nie będziemy tacy sami
|
|
|
|
rzeczy
|
|
tak moja droga mała m - ludzi można zrozumieć tylko poprzez ich przedmioty. nie ma żadnego fałszu w statycznych formach materii nie ma patosu jedynie proste struny sentymentu. w rzeczach tkwi miłość naszego istnienia. jeżeli życie nie byłoby takie trudne moglibyśmy szukać prawdy gdzie indziej np. w swoich oczach i moglibyśmy błądzić w tych oczach aż po jasną niepamięć. moglibyśmy być lepsi albo tak jak babcia zamiatać korytarze w zakładach lotniczych na okęciu. zamiast tego przejedziemy się siódemką patrząc przez okno na strumienie słońca rzucimy uśmiechy ciche i znaczące. jest taka prawda o życiu która mówi że poezja staje się głównie rankiem w przekrwionych oczach motorniczego kiedy jest szaro i nic się nie chce i można wypić tylko ranne powietrze
18 maja 2003, 02:11
|
|
|
|
Szukaj mnie dafne
|
|
Niech ujrzy dafne w mądrych oczach Człowieczy los który pisał świat Może odszuka w głębi nocy Nasze tęsknoty ból i żal
Człowiek jest księgą niczym więcej Dlatego woła wprost do ciebie Spróbuj przeczytać jego litery I złóż z nich zdania tak namiętne
Żeby już nie mógł nigdy umrzeć Żeby na zawsze mógł być wierny Tobie i twojej długiej nocy W której zaplątał swoje serce
Bo jest w tym wszystkim taki stan Gdzie ginie dojmujący brak Wystarczy tylko gdy zaklęcie Wypuści dafne ze swych warg
18 maja 2003, 03:31
|
|
|
do góry
| |