PRO 49

Początek          Wstęp          Poezja          Proza          Brudnopisy          Poeci          Goście          Koniec

Apokryfy           Czerwiec           Listopad           2001           Nowe           Zapomniane           2005



nieodwracalność
kiedy znów zostaniesz sam
opuszczone powieki mimowolnie
naśladować będą trzepot skrzydeł
jesiennych ptaków

zanim się obejrzysz
zima skuje lodem
jeziora

2.00, noc
dziś w środku nocy obudził go telefon pełen bólu
przez senną mgłę słyszał niewyraźnie
rozbiegane czerwone tabletki połączone z podtypem receptora omega-1
grzały sen jak kiełbaski na grillu których nigdy nie jadł

nowotwór duszy jest wyraźny bo ból jest prawdziwy

dziś nad ranem miał sny zamoczone deszczem
pod ciemnym niebem burzowych chmur
nie dojedzie się nigdy
nawet autobusem linii 185
gdzie powinien być dom

dom
teraz rośnie tam średniej wielkości góra
która przypomina zimne nepalskie szczyty
a sygnał pod zboczem jest tak gorzki
że płaczą nawet postronni ludzie

dźwięk telefonu wyraźny ale spóźnił się trochę
o centymetr strachu milimetry nieuwagi

04.05.2002

Nypthe
nie ma już normalnych świąt
i nie ma normalnego chleba
Tu jest karnawał odkopujemy
sumeryjskie czaszki bandaże
irygujemy pola żeby rosło
to co kiedyś umarło w mule
kopię coraz głębiej
szukam coraz dokładniej
jak pies pasterza węszę
i czekam na ciebie Nypthe
aż czas położy na plecach
piąty i szósty krzyżyk
święta są przemijaniem
chleb jemy w okruszkach

s z a r y   d e s z c z
Gdy miasto śpi (snem kamiennym)
wymyślam sobie historię
             Yugoton & Kasia Nosowska


Jest środek nocy i siedzę przed oknem
patrzę na małe kropelki deszczu
one przypominają mi tamten spacer pod chmurą
i deszcz który po trosze uczynił mnie człowiekiem
było to przed epoką lodowca czyli bardzo dawno
ale człowiek może zapamiętać nawet samego siebie

w małym miasteczku nad Belają nieroztropne dzieci kradły sny
kopały obdartą piłkę gdzie trawa rosła po kolana
i - jak to się mówi - cały świat stał przed nimi otworem
było wesoło kiedy Ewcia mocowała się z rzepami we włosach
a żółta osa pływała w szklance wiśniowego kompotu

Tomek wypił ten kompot ale miał
piękny pogrzeb i płakało całe miasteczko nad Belają
ksiądz mówił że jego stopy myją już anioły
a niebo jego jest na tej błękitnej chmurze
która codziennie przypływa nad rozstajne drzewo

patrzyłem na nią całe lato ale Tomka tam nie było
i pewnego dnia z chmury spadł szary deszcz
i nigdy więcej nie spotkałem już chmury.

Uruk
Twój ojciec, mój król, wysłał mnie do ciebie,
Pan Uruk, pan Kullab, wysłał mnie do ciebie...
                Sumeryjska "Lista królów"


ta naiwność nie ma miejsca
i załóżmy
załóżmy
że niezawinione są
magnetyczne odblaski
udręczonych osobowości
więc po co pani wyciąga kartkę
pisze jej imię
kładzie na krześle
i każe mi mówić do krzesła
ja nie powiem nie powiem nic
więc
człowiek nie jest krzesłem?

ja
tylko patrzę raz jeszcze
na perłowe oczy damy z Uruk
widzę jej
zaciśnięte usta spokój
i absolutne piękno
gdzie mieszkają muliste piaski
międzyrzecza
a tyiona mówicie że strach

no tak
tylko strach jest nasz

[Przekłady Homera]
dotąd doszliśmy. Tu się rozwiązały
koniec z początkiem. Przekłady Homera
na brzegu siedząc przeglądamy teraz.
                                         E. Lipska


Przekłady Homera w zielonych okładkach
dźwięk lutni która nie dotknęła nieba
niech u feaków wybrzmi raz jeszcze
prawda niepotrzebna

Przekłady Manna w parkach jesieni
tam kiedyś dojdziemy choć za daleko
szarzy się prawda niepotrzebna

Przekłady Hłaski starte okładki
sowa minerwy dotyka bólu
jak bardzo boli prawda niepotrzebna

przekłady spokoju w okładce zielonej
kupionej w kiosku
za dworcem zachodnim
dworcem spokojnym

do góry