|
|
nieodwracalność
|
|
kiedy znów zostaniesz sam opuszczone powieki mimowolnie naśladować będą trzepot skrzydeł jesiennych ptaków
zanim się obejrzysz zima skuje lodem jeziora
|
|
|
|
2.00, noc
|
|
dziś w środku nocy obudził go telefon pełen bólu przez senną mgłę słyszał niewyraźnie rozbiegane czerwone tabletki połączone z podtypem receptora omega-1 grzały sen jak kiełbaski na grillu których nigdy nie jadł
nowotwór duszy jest wyraźny bo ból jest prawdziwy
dziś nad ranem miał sny zamoczone deszczem pod ciemnym niebem burzowych chmur nie dojedzie się nigdy nawet autobusem linii 185 gdzie powinien być dom
dom teraz rośnie tam średniej wielkości góra która przypomina zimne nepalskie szczyty a sygnał pod zboczem jest tak gorzki że płaczą nawet postronni ludzie
dźwięk telefonu wyraźny ale spóźnił się trochę o centymetr strachu milimetry nieuwagi
04.05.2002
|
|
|
|
Nypthe
|
|
nie ma już normalnych świąt i nie ma normalnego chleba Tu jest karnawał odkopujemy sumeryjskie czaszki bandaże irygujemy pola żeby rosło to co kiedyś umarło w mule kopię coraz głębiej szukam coraz dokładniej jak pies pasterza węszę i czekam na ciebie Nypthe aż czas położy na plecach piąty i szósty krzyżyk święta są przemijaniem chleb jemy w okruszkach
|
|
|
|
s z a r y d e s z c z
|
|
Gdy miasto śpi (snem kamiennym) wymyślam sobie historię Yugoton & Kasia Nosowska
Jest środek nocy i siedzę przed oknem patrzę na małe kropelki deszczu one przypominają mi tamten spacer pod chmurą i deszcz który po trosze uczynił mnie człowiekiem było to przed epoką lodowca czyli bardzo dawno ale człowiek może zapamiętać nawet samego siebie
w małym miasteczku nad Belają nieroztropne dzieci kradły sny kopały obdartą piłkę gdzie trawa rosła po kolana i - jak to się mówi - cały świat stał przed nimi otworem było wesoło kiedy Ewcia mocowała się z rzepami we włosach a żółta osa pływała w szklance wiśniowego kompotu
Tomek wypił ten kompot ale miał piękny pogrzeb i płakało całe miasteczko nad Belają ksiądz mówił że jego stopy myją już anioły a niebo jego jest na tej błękitnej chmurze która codziennie przypływa nad rozstajne drzewo
patrzyłem na nią całe lato ale Tomka tam nie było i pewnego dnia z chmury spadł szary deszcz i nigdy więcej nie spotkałem już chmury.
|
|
|
|
Uruk
|
|
Twój ojciec, mój król, wysłał mnie do ciebie, Pan Uruk, pan Kullab, wysłał mnie do ciebie... Sumeryjska "Lista królów"
ta naiwność nie ma miejsca i załóżmy załóżmy że niezawinione są magnetyczne odblaski udręczonych osobowości więc po co pani wyciąga kartkę pisze jej imię kładzie na krześle i każe mi mówić do krzesła ja nie powiem nie powiem nic więc człowiek nie jest krzesłem?
ja tylko patrzę raz jeszcze na perłowe oczy damy z Uruk widzę jej zaciśnięte usta spokój i absolutne piękno gdzie mieszkają muliste piaski międzyrzecza a tyiona mówicie że strach
no tak tylko strach jest nasz
|
|
|
|
[Przekłady Homera]
|
|
dotąd doszliśmy. Tu się rozwiązały koniec z początkiem. Przekłady Homera na brzegu siedząc przeglądamy teraz. E. Lipska
Przekłady Homera w zielonych okładkach dźwięk lutni która nie dotknęła nieba niech u feaków wybrzmi raz jeszcze prawda niepotrzebna
Przekłady Manna w parkach jesieni tam kiedyś dojdziemy choć za daleko szarzy się prawda niepotrzebna
Przekłady Hłaski starte okładki sowa minerwy dotyka bólu jak bardzo boli prawda niepotrzebna
przekłady spokoju w okładce zielonej kupionej w kiosku za dworcem zachodnim dworcem spokojnym
|
|
|
do góry
| |