|
|
[rzecz uchwycona w przelocie]
|
|
rzecz uchwycona w przelocie jest tym co nazwane być powinno i teraz kiedy twój obraz przeminął a wargi płoną dla innego rozumiem sens słów przeinaczonych słów których (nie) chciałem więc sam już teraz sam teraz piszę opuszczony przez siebie nie przez ciebie przecież droga moja słowa są twarde jak diamenty słowa są tylko opuszczeniem otwieram mój elementarz powtarzam po cichu przed zaśnięciem amo amare ama! amate! słowa są tylko rzuconym brokatem na nasze małe ludzkie słabości
09.08.2001
|
|
|
|
płyniesz do mnie...
|
|
płyniesz do mnie doliną szeroką nieziemską głęboką płyniesz do mnie słonecznym gajem w każdej kropli widzę twoje oczy zamykam w sobie odblaski liści wiosennych wiatru staniesz się aż się znajdziemy łuski szczupaka w gryzącym słońcu trzcina przybrzeżny palec haczyka i interwizja zaparzysz herbatę otworzysz wódkę a ja już czekam na palcu haczyka nasze spotkanie jest
|
|
|
|
[Boga może nie być ale nie tutaj]
|
|
Boga może nie być ale nie tutaj w starym Raszynie gdzie wiertła czasu świdrują świadomość od pokoleń dwóch Boga może nie być ale nie tutaj gdzie rzeka leniwie po polach i bagnach przenosi brzuch jak węgorz przecież gdzie kupowałem lody i stary asfalt uginał się pod kciukiem jakże Boga może nie być tu
14.08.2001
|
|
|
|
Raszynka
|
|
Urodziłem się niedaleko Raszynki w której pływały pająki i plastikowe kaczki gdzie koty wyły o północy do księżyca nad rzeczką widmem W domu stał wielki pies z kamienia wygrany dawno dawniej w karty przez dziadka Było to tego samego świętego dnia kiedy kometa zostawiła swój pióropusz w rzeczce Dziś już nie ma tamtej rzeczki i nie ma dziadka Zostały niewyraźne odbicia kurzych łap w piasku ważki ze styropianu pod sufitem ganku Pamiętam ciebie dziadku i drwię sobie z przykazań nieba moje zwłoki obok twoich pływają w Raszynce Szemrzemy w strumyku... szemrzemy
|
|
|
|
czerwone dukaty
|
|
czerwone dukaty nie mogą się przydać w podziemiach kiedy oko beholdera patrzy poprzez ściany szlus nie było tam samurajskich mieczy ale podejrzewałem że byliśmy nieśmiertelni opcja save & load dopiero później się okazało że to była pierwsza część - i tu kłamię
kain czekał na równinie pokrytej czerwonym pyłem trzymał w palcach swoje dziewicze loki i wydał rozkaz aniołom była tam nawet libityna ale o nas i o pani w gwiezdnej sukni ta historia już milczy c a ł k o w i c i e n i e w a ż n i
18.07.2001
|
|
|
|
wiosna* zmieni nasz punkt widzenia
|
|
człowiek legasow powiesił się w drugą rocznicę katastrofy ** a ogniki nad sarkofagiem paliły w oczy radzieckie roboty*** idziemy lewą towarzyszu ale to nie wszystko .... ogniki błysk zapałki przelotny pejzaż który utrwalił wszystko na zawsze sierp i młot renewal czyli odnowienie i zostało tylko szczęście zostaliśmy tak naprawdę my a nie roboty które miały zbawić świat
07.08.2001
___________
* Katastrofa czarnobylska wydarzyła się 26 kwietnia 1986 roku podczas wyjątkowo ciepłej wiosennej nocy.
** Walerij Legasow - zastępca dyrektora Instytutu im. I. Kurczatowa; jeden dzień po drugiej rocznicy katastrofy w Czarnobylu powiesił się na klatce schodowej swojego domu.
*** Do wnętrza sarkofagu wpuszczano roboty; promieniowanie najdłużej (dwie godziny) wytrzymały roboty akademika Łukaczewa, przeznaczone do prac na Marsie.
|
|
|
|
Słońce zachodzi nad Wiosenną
|
|
Światło odbite w kaloryferach, w kaloryferach chlupot wody, Słońce zachodzi nad Wiosenną, w mroku gasną ciche ogrody. Ja też tam byłem i widziałem girlandy kwiatów, płoche kłącza, Czasami... widzisz... czasami ktoś z drzew nasze liście strąca.
Lecz Pod kopułami szarych szpitali dojrzewa w bólu spokojne niebo, W nich całujemy się ukradkiem, po korytarzach cicho jęcząc. Ponoć jesteśmy wyuzdani, seks pod bielmem fluoksetyny, To nie tak - My do celu, pod ścianą, idziemy - tak idąc m o ż e się nie zgubimy.
|
|
|
do góry
| |