|
spaceruje alejami parku otaczającego klinikę psychiatryczną. Trzymają się za ręce jak dzieci. Powietrze wypełnia śpiew ptaków. Jasne niebo nad ich głowami przecina srebrny samolot z dźwiękami przypominającymi niemiły zgrzyt szyby ciętej diamentem. Ptaki rzucają sie na oślep do ucieczki. Ona zatyka uszy i kuli sie przy pniu klonu, drży ze strachu. On zadziera głowe i marzy, że poleci kiedyś gdzieś daleko srebrnym samolotem. Kiedy huk silników ginie w chmurach ona znów chwyta jego dłoń. Lecz nie chce wracać, boi się lekarzy. On mówi: "Idź, jesteś chora i powinno się ciebie leczyć." "A ty?" "Ja też jestem chory, ale mnie nie powinno się leczyć." kosmiczna, przez nic niepodzielna. Nic o sobie nie wiedzą, to gorzej, niż gdyby nienawidzili. Żyją w różnych nierzeczywistościach, w osobnych wymiarach. Ale dajmy im szansę. Niech zetkną się spojrzeniami Albo wpadną na siebie w ślepym ulicznym wirze - czy to ich zbliży? Pozornie? Więc niech ich na ślubnym kobiercu obsypią drobnymi [i ryżem
- czy to ich zbliży?A jeśli on w uniesieniu swą spermę z języka jej zliże - czy to ich zbliży? A jeśli ona pocznie i w wielkim bólu urodzi syna, dzisiaj sportsmen, choć wtedy ledwo wyżył - czy to ich zbliży? A jeśli będą wierni przysięgom młodości, jeśli ich nie zmieni czas stawiający na karkach piąty i szósty krzyżyk - czy to ich zbliży? A jeśli on ją porani o ona go strasznie poniży - czy to ich zbliży? A jeśli ją zamkną w obozie, zgwałcą a potem jej żołdak nietknięte od urodzenia włosy maszynką ostrzyże - czy to ich zbliży? A jeśli ona umrze i on nieprzytomnie obwieści jej zwłokom: "Pamiętam, com i, bezmyślny, przyrzekł" - to ich nie zbliży? |