|
miejscem, gdzie przecież nigdy nie dopłyniesz, po wielu trudach, zapomniawszy imię moje i psa, którego do łańcucha nigdy nie śmiałam przykuć, choć nie słuchał gdy go wołałam, bo pamiętam zimę gdy własnym ciałem chronił cię przed mrozem. Pies też mnie kocha. Chodzimy nad morze i razem patrząc w miejsce gdzie horyzont topi się w wodzie, czekamy, czekamy... ja przesypując piasek, a on liżąc ziemię, brzeg morski Itaką nazwany. Wolę być Nikim niż spękaną ziemią, miejscem narodzin zapomnianych plemion, dziwną muzyką, skarbnicą mądrości. Żadna kobieta pozbawiona ciała przez brak dotyku rąk, które kochała, nie brała cięższych lekcji u Miłości. Wolę być Nikim niż tylko Itaką, ziemią jedynie dobrze znaną ptakom, o których często mówiłeś: podróżni. Ja wiem, kusiły cię szersze przestrzenie, więc przesypuję siebie, piasek, ziemię, przez sito czasu zawieszone w próżni. |