PRO 49

Początek          Wstęp          Poezja          Proza          Brudnopisy          Poeci          Goście          Koniec

Miłosz           Iwaszkiewicz           Lipska           Podsiadło           M. Jastrun
Herbert           Bursa           Baudelaire           Kochanowski           Weil
Apollinaire           Tuwim           Świrszczyńska           Piwkowska


Mieczysław Jastrun

Nowe życie

Dziewczyna, która obrzuciła mnie przelotnym spojrzeniem, mogła być córką tamtej, po której pozostało mi tylko imię. Tamta szła w towarzystwie przyjaciółki lub siostry, nie wiem. Jej włosy spiętrzone wysoko nad czołem owionęły mnie w przejściu. Była cała z substancji piękniejszej, delikatniejszej niż ciało rozpięte na kościach, ciało pocące się pod pachami i w pachwinach, ciało z wnętrzem krwawym niby z przeraźliwym ołtarzem nieustającej ofiary, wystawione na tysiąc przygód i niebezpieczeństw, podlegające chorobom, wstrętom, omdleniom, niepewne swego posiadania i dlatego tak niewierne.
Mijając ją i mijając siebie pochwyciłem jej spojrzenie, które przekazała swojej późnej następczyni, dawno zdetronizowana, odarta z młodości, która była jej królestwem. I choć oddała je za szklankę wody podczas jakiegoś upalnego dnia, nie zapomniała o mnie wtedy spotkanym, aby przypomnieć mi po latach tamto rozminięcie się w bramie domu na nieistniejącej już ulicy, aby przypomnieć - Gdyby mnie wtenczas nie powstrzymał wstyd (zwłaszcza że szła w towarzystwie), byłbym padł przed nią. Dziś żałuję, że tego nie uczyniłem. A nie mogłem tak postąpić po czasie w rzeczywistej przestrzeni wobec tej, dla której miłość jest zaledwie szklanką ostrej wody w gorący dzień lata, gdy odczuwa się gwałtowne pragnienie i gdy róże wypacają słodki zapach, a ogrody i parki zagęszczają się w liściach i igliwiu.
Nigdy nie powtórzę wejścia w jej ciało. Zostało po niej tylko imię, budzące skojarzenia z dalekim dźwiękiem dzwonów, podobne do pocałunku na odległość.

1960-1970


do góry