Podobno jest metawszechświat, a nasza nieskończoność to tylko jedna z wielu nieskończoności; nieskończoności w wielkościach i małościach. Wbrew pozorom trudniej jest objąć rozumem nieskończoną małość, mikroatomowe światy, niż wielkość zginającą horyzonty.
Za oknem pracuje dźwig, robią nową ulicę.
Wyobrażenie nieskończnoności jest pewnym felerem umysłu ludzkiego. Ufając zmysłom musimy dojść do paradoksów, które kłucą się ze zdrowym rozsądkiem. Już starożytni eleaci bawili się w takie gierki, dowodząc np. niemożności ruchu. Klasyczny przykład pokazuje, że niemożliwe jest przebycie żadnej odległości. Spróbuj np. dostać się z Warszawy do Lublina. Najpierw musisz pokonać połowę tej odległości, potem połowę połowy, potem kolejną połowę połowy i tak w nieskończoność.
Po co więc nowa ulica, skoro nie będę mógł się poruszać?
Mimo to... Wszechświat miał być taki, jak przykazał Bóg. Ziemia stanowiła centrum Wszechświata, a cała reszta kręciła się wokół. Idea tyleż szlachetna, co wyidealizowana. Średniowiecze (myśli) nie skończyło się ani w roku 1450 kiedy Gutenberg wprowadził ruchomą czcionkę, ani w 1453 (dacie upadku Konstyntynopola), ani w 1492 kiedy Kolumb dobił do brzegów Ameryki, ale w roku 1543. Dzieło Mikołaja Kopernika: De revolutionibus orbium coelestium (O obrotach ciał niebieskich) stało się punktem wyjścia nowożytnej nauki. Potem było nie mniej ciekawie. Myśliciel i filozof o nazwisku Bruno powiedział: "Oświadczam, że istnieją niezliczone poszczególne światy, podobne do naszej Ziemi." Kościół w imię idei dobra i sprawiedliwości bożej oświadczył w odpowiedzi: "Ogłaszamy cię, bracie Giordano Bruno, zatwardziałym heretykiem", po czym przekazał Bruna władzy świeckiej w swej światłości i wielkiej łasce nadmieniając, a nawet błagając, żeby ta ukarała go możliwie łagodnie i bez przelewu krwi. Oznaczało to żądanie spalenia na stosie. Bruno spłonął tak, jak później miały płonąć jego światy. Potem byli Galileusz, Newton, Maxwell, a w końcu Einstein. "Świat współczesny narodził się 29 maja 1919 roku, kiedy to zdjęcia zaćmienia Słońca, wykonane z wyspy Principe u zachodnich wybrzeży Afryki i z Sorbal w Brazylii, potwierdziły prawdziwość nowej teorii wszechświata." Cztery lata później eksperymentalnie stwierdzono tzw. przesunięcie widma ku czerwieni. Było już jasne, że w specyficznych warunkach zegary zwalniają, a odległości zdają się maleć. Potem Heisenberg i jego zasada nieoznaczoności oraz teoria kwantów, kto wie czy nie ważniejsze od odkryć Einsteina. Hawking i nauka o czarnych dziurach; następnie teoria supergrawitacji, aż w końcu, w połowie lat osiemdziesiątych, teoria strun i zmodyfikowana kilka lat później 11-wymiarowa teoria superstrun, dążące do apogeum fizyki teoretycznej, czyli - opisania wszystkich oddziaływań fizycznych przez jeden i ten sam układ równań, tzw. jednolitą teorię pola.
A ulicę już prawie zrobili, jest nawet piękne rondo...
|